"Ostania Zapałka" Marie Vareille

Po lekturze „Rozczarowanych” Marie Vareille wiedziałam, że autorka potrafi pisać emocjonalnie, ale zupełnie nie byłam przygotowana na to, jak mocna okaże się „Ostatnia zapałka”. To jedna z tych książek, które nie kończą się w momencie zamknięcia okładki – one zostają w głowie i wracają w najmniej oczekiwanych momentach.
Już od pierwszych stron czuć, że to nie będzie lekka historia. Atmosfera jest gęsta, momentami wręcz duszna, a napięcie budowane jest powoli, bez pośpiechu, ale niezwykle skutecznie. Jeśli znacie „Pomoc domową” i szukacie czegoś w podobnym klimacie, to tutaj znajdziecie jeszcze więcej emocji – bardziej intensywnych i bardziej niewygodnych.
W centrum tej opowieści stoją Abigail i Gabriel – rodzeństwo, którego przeszłość wciąż odciska piętno na ich dorosłym życiu. Ich relacja, pełna niedopowiedzeń, wspomnień i trudnych emocji, stanowi oś całej historii. Autorka bardzo wyraźnie pokazuje, jak dzieciństwo i to, czego w nim doświadczamy, może wpływać na nas przez lata – nawet wtedy, gdy wydaje się, że wszystko zostało już za nami.
To książka, która momentami potrafi być niewygodna. Nie daje łatwych odpowiedzi, nie próbuje niczego upiększać. Wręcz przeciwnie – pokazuje emocje w ich surowej, często trudnej formie. I właśnie w tym tkwi jej siła. Styl Marie Vareille jest spokojny, oszczędny, ale niezwykle trafny. Nie potrzebuje spektakularnych zwrotów akcji, by poruszyć czytelnika – robi to poprzez relacje, napięcie i to, co zostaje niewypowiedziane.
Najbardziej uderzyło mnie to, jak bardzo ta historia jest ludzka. Bohaterowie nie są idealni, popełniają błędy, noszą w sobie trudne doświadczenia i próbują sobie z nimi radzić na swój sposób. Dzięki temu wszystko wydaje się bardzo prawdziwe, a emocje – autentyczne i bliskie.
„Ostatnia zapałka” to książka, która nie jest łatwa, ale zdecydowanie warta poznania. Jeśli lubicie historie, które poruszają, zostawiają ślad i zmuszają do refleksji – to tytuł, który warto mieć na swojej liście.

Komentarze
Prześlij komentarz