DZIEŃ DOBRY! Dziś jest:

ZOBACZ CO NOWEGO!

"Ostania Zapałka" Marie Vareille

 

Po lekturze „Rozczarowanych” Marie Vareille wiedziałam, że autorka potrafi pisać emocjonalnie, ale zupełnie nie byłam przygotowana na to, jak mocna okaże się „Ostatnia zapałka”. To jedna z tych książek, które nie kończą się w momencie zamknięcia okładki – one zostają w głowie i wracają w najmniej oczekiwanych momentach.

Już od pierwszych stron czuć, że to nie będzie lekka historia. Atmosfera jest gęsta, momentami wręcz duszna, a napięcie budowane jest powoli, bez pośpiechu, ale niezwykle skutecznie. Jeśli znacie „Pomoc domową” i szukacie czegoś w podobnym klimacie, to tutaj znajdziecie jeszcze więcej emocji – bardziej intensywnych i bardziej niewygodnych.

W centrum tej opowieści stoją Abigail i Gabriel – rodzeństwo, którego przeszłość wciąż odciska piętno na ich dorosłym życiu. Ich relacja, pełna niedopowiedzeń, wspomnień i trudnych emocji, stanowi oś całej historii. Autorka bardzo wyraźnie pokazuje, jak dzieciństwo i to, czego w nim doświadczamy, może wpływać na nas przez lata – nawet wtedy, gdy wydaje się, że wszystko zostało już za nami.

To książka, która momentami potrafi być niewygodna. Nie daje łatwych odpowiedzi, nie próbuje niczego upiększać. Wręcz przeciwnie – pokazuje emocje w ich surowej, często trudnej formie. I właśnie w tym tkwi jej siła. Styl Marie Vareille jest spokojny, oszczędny, ale niezwykle trafny. Nie potrzebuje spektakularnych zwrotów akcji, by poruszyć czytelnika – robi to poprzez relacje, napięcie i to, co zostaje niewypowiedziane.

Najbardziej uderzyło mnie to, jak bardzo ta historia jest ludzka. Bohaterowie nie są idealni, popełniają błędy, noszą w sobie trudne doświadczenia i próbują sobie z nimi radzić na swój sposób. Dzięki temu wszystko wydaje się bardzo prawdziwe, a emocje – autentyczne i bliskie.

„Ostatnia zapałka” to książka, która nie jest łatwa, ale zdecydowanie warta poznania. Jeśli lubicie historie, które poruszają, zostawiają ślad i zmuszają do refleksji – to tytuł, który warto mieć na swojej liście.

Komentarze