Pod Świątecznym Niebem cz.I


Uwielbiam czas kiedy jesteśmy razem, te zapachy w kuchni. A najbardziej uwielbiam pełne magii opowiadania, dzięki którym płynie w nas świąteczna krew.

Zapraszam na cykl zatytułowany Pod Świątecznym Niebem, gdzie wspólnie poznamy początki autorek, ich pasją oraz tradycję.
Łączy je pasja oraz wspólnie wydane opowiadania. Już teraz mogę Wam powiedzieć, że jest magiczna, jeśli jeszcze nie słyszeliście to cieplutko zachęcam do poznania książki.



1.Jak zaczęła się Twoja przygoda z pisaniem? Co to spowodowało?


Dominika Smoleń: Moja prababcia znana w rodzinie i wśród znajomych była z tego, że pisze wiersze. Ja jako dziecko także zaczynałam już tworzyć pierwsze, krótkie, rymowane wierszyki – dużo osób przez to mówiło, że ją przypominam, chociaż nigdy w życiu jej nie poznałam. Później na języku polskim zaczęłam pisać różne wypracowania i opowiadania. W międzyczasie czytałam dużo książek i zawsze marzyłam, żeby kiedyś napisać własną. Właściwie, to była śmieszna sytuacja, bo przy pisaniu pierwszej powieści, założyłam się z przyjaciółką, kto szybciej napisze książkę: czy ona, czy ja. Wówczas powstała „Loaria” (dostępna na Wattpadzie), a ona chyba nawet swojej nie dokończyła. Później przerodziło się to w moje hobby. Piszę, bo po prostu lubię i tak spędzam często wolny czas. 

Małgorzata Manelska: Moja przygoda z pisaniem zaczęła się wiele lat temu. Byłam wtedy w szóstej klasie i napisałam swoją pierwszą książkę. Pamiętam tylko tyle, że jej fabuła była osadzona w XIX- wiecznej Polsce, a główna bohaterka miała na imię Ilze. Oczywiście moja powieść nigdy nie ujrzała światła dziennego, w takim sensie, że nie została wydana, za to czytało ją wiele moich koleżanek ze szkoły. I… też zaczęły pisać. W pewnym momencie stało się to dla nas taką fajną zabawą, że każda codziennie dopisywała do swojej powieści jakiś fragment i nawzajem, z wypiekami na twarzy, czytałyśmy. Co spowodowało, że zaczęłam pisać? Chyba to, że namiętnie czytałam. Zawsze byłam otoczona czytającymi osobami. Dziadek czytał, mama czyta, siostry, mąż, córka, przyjaciele… Mam swoich ulubionych autorów, ale wciąż  poszukuję nowych, których książki przypadną mi do gustu.

Greta Gaulsen: Właściwie moje pisarstwo można podzielić na cztery kluczowe momenty. Pierwszy, kiedy miałam osiem lat i opisałam swój sen, rodzina powiedziała mi wtedy, że będę znana jak Rowling. Śmiałam się i faktycznie ucichłam pisarsko aż na cztery lata. W czwartej klasie podstawówki stworzyłam opowiadanie o kolegach z klasy, którzy jak nietrudno się domyślić nie byli z tego faktu radzi, ale w szkole byłam gwiazdą. I tak pisałam sobie mniej więcej do końca podstawówki, w gimnazjum zaś pisanie traktując już bardziej jako hobby z wczesnego dzieciństwa. Sytuacja zmieniła się dopiero pod koniec liceum, gdy zaczęłam intensywnie blogować, trwało to aż do sierpnia 2014. Wtedy właśnie rozpoczął się czwarty etap, zrozumiałam, że skoro od małego ciągle wracam do pisania to, to musi coś znaczyć i postanowiłam wydać blogowe opowiadanie „Operacja życie” pod zmienionym tytułem „Jak Feniks z popiołów” Co spowodowało moje pisanie? Trudno powiedzieć, na pewno we wszystkich książkach staram się przekazywać wartości, przez co należą one do tych bardziej kontrowersyjnych. We mnie pisanie niewiele zmieniło, natomiast wiem od ludzi, że dałam im do myślenia, a to największa wartość. 

Nina Narli: Pisałam od zawsze, głównie wiersze albo pamiętniki. To właśnie książka była moją pierwszą zabawką oraz stała się pierwszą, prawdziwą przyjaciółką. Już jako ośmiolatka wysłałam mój pierwszy, poważny wiersz do "Płomyka". "Płomyczek" wydawał mi się zbyt dziecinny ;) Redakcja gazety dziecięcej mi co prawda podziękowała, ale wiersza wydrukować nie mogli. Ośmiolatki zwykle nie pisują o dualizmie i tym samym, doskonałości świata. To były też czasy kiedy o yin i yang jeszcze się nie mówiło :)

Z zamiarem bycia pisarką nosiłam się od zawsze. Zwykle jednak było coś, co mi utrudniało pisanie. Mówiłam sobie: „nie teraz”, „później”, „inne rzeczy są w tej chwili ważniejsze”. We wrześniu 2016 roku postanowiłam po prostu zrobić to o czym całe życie marzę, usiąść i napisać książkę. Miało to być coś zupełnie wyjątkowego, bo połączenie moich obydwu pasji, pisania i Indii. W tydzień później trzymałam w rękach gotowe 76 stron „Jesteś moją muzyką”. Po dwóch tygodniach odpoczynku miałam pomysł na kolejną historię, którą również napisałam błyskawicznie. Szukając wydawnictw natrafiłam na Ridero. Tak właśnie powstało IndiaEuroStory.


Anita Gierak: Moja przygoda z pisaniem zaczęła się już za czasów szkolnych. Odkąd zaczęłam pochłaniać książki fantasy, sama pisywałam liczne opowiadania. Głównym jednak czynnikiem, który wpłynął na moją chęć pisania była moja przyjaciółka, która mnie do tego zachęcała.

Aneta Grabowska: W moim przypadku wszystko zapoczątkowały studia polonistyczne. Wtedy zaczęłam pisać i choć kilka lat trwało, nim udało mi się zadebiutować, to było warto. Każda próba to doskonalenie własnego warsztatu i rozwijanie wyobraźni.

Karolina Staszak: Już w liceum nauczycielka od języka polskiego mówiła mi, że dobrze piszę. Na studiach usłyszałam, że moja praca z filozofii jest świetna. Wszelkie tzw. „prace domowe”, które kręciły się w koło pisania robiłam zawsze na poczekaniu. Uwielbiałam je. Potem życie potoczyło się tak, że pisanie gdzieś odleciało, a w jego miejsce pojawiła się masa obowiązków związanych z matkowaniem. W nielicznych wolnych chwilach malowałam. Było pierwsze dziecko, potem drugie i świat się kręcił sam, tak zupełnie bez mojej kontroli. Dzięki mojemu starszemu synowi powstała pierwsza bajka dla dzieci. Rozesłałam ją do wszystkich znanych mi wydawnictw, które na tamten czas zajmowały się publikacjami dla młodszych czytelników. Jednak moja nadzieja, że wydam pierwszą swoją książkę szybko umarła, bo żadne z wydawnictw nie odpisało. Nie zraziłam się tym i napisałam kolejną część. Zrobiłam jak wyżej i odzew był identyczny. W międzyczasie po raz trzeci zostałam mamą. To była dopiero ostra jazda bez trzymanki, gdzie przez dłuższy czas nie było miejsca ani na pisanie, ani na malowanie. Dopiero około dwóch lat temu zaczęłam wracać jako pisarka. Napisałam poradnik dla młodych ojców „Co teraz? Moja ukochana została matką!”, mówiący o tym, jak młody tata ma sobie radzić z „odstawieniem” na drugi plan. Został on wydany w lutym tego roku. W międzyczasie napisałam również opowiadanie dla dzieci „Dom pięknych snów”, który wysłałam na konkurs jednej z sieci marketów. Nie wygrał. W związku z tym puściłam go mailowo po wydawnictwach. Piszę i maluję cały czas, w każdej wolnej chwili i mam tylko nadzieję, że będę miała tych wolnych chwil wystarczająco dużo, aby udało mi się zrealizować wszystkie pomysły, które biegają po mojej głowie.

Kinga Baran: Moja przygoda z pisaniem rozwijała się tak naprawdę od liceum. Wtedy za sprawą wspaniałej nauczycielki języka polskiego, Pani Doroty Majewskiej, poczułam że pisanie jest dla mnie czymś więcej niż samą czynnością i odrabianiem zadań. Na studiach Dziennikarskich, rozwijałam tę umiejętność i pasję do pisania. Moja starsza siostra ciągle powtarzała, że muszę napisać książkę. Pewnego dnia posłuchałam jej słów, usiadłam i zaczęłam pisać.


Historie tak różne, a każda z szczęśliwym zakończeniem. Przyznajcie się kto z Was próbował swoich sił w pisaniu? Już niebawem kolejna część cyklu.

Komentarze

  1. Ja próbowałam, dawno temu, ale dałam sobie spokój :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super post! Czekam na więcej :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny pomysł na post :) Nie próbowałam nigdy pisać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja próbowałam i nadal bym chciała, kiedyś napisać swoją książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja niestety ani do czytania ani do pisania się nie nadaję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj chętnie przeczytam więcej! Koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja od dziecka uwielbiałam na zadania wszelkie wypracowania, opowiadania z polskiego. Byłam jedyną osobą z najdłuższą pracą podzieloną na rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie moja tematyka trochę :) ale rzeczywiście mozna od czasu do czasu przeczytac cos u=innego niż zwykle.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam kiedyś trochę pisałam -mam nawet 2 bloga poświęconego moim wypocinom 😉

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystko zaczęło się tak niewinnie, a teraz dziewczyny spełniają marzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj cudowny wpis! Kochamy tutaj wchodzić i czytać <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię takie cykle na blogach.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś jak byłam młodsza pisałam różne historie, ot moje małe marzenie gdy byłam dzieckiem. Teraz chcę się realizować w postaci pisania bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Interesujący i inspirujący wpis :) Fajnie dowiedzieć się, jak wyglądały początki autorek :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mega ładne to pierwsze zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Podoba mi się taki cykl. Czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

INSTAGRAM

Obserwatorzy