środa, września 20, 2017

Bursztynowy Anioł



Bursztynowy Anioł to na pozór banalna książek jakich wiele. Co może dziać się w życiu pięknej i młodej studentki? Przecież nie jedna dziewczyna, choć raz w życiu marzyła o księciu na białym koniu. Nie ona jedna przeżyła załamanie miłosne. Co sprawia, że jest wyjątkowa?


Anna Tabak pochodzi z Podkarpacia, od kilku ładnych lat mieszka w Krakowie. Jej słabością są obrazy, cytaty, a także kostka czekolady. Ukończyła kierunek finansów i rachunkowości. Szczęśliwa mama i spełniona żona. "Bursztynowy anioł" to debiut autorki, którego fragmenty publikowała na swoim blogu, dlatego nie mogłam się doczekać, aby dowiedzieć się jak skończą się losy szalonej Asi. Sami się przekonajcie.

Żyjemy w świecie gdzie wszystko musi się opłacać. Często ludzie preferują te kierunki studiów, które w przyszłości pozwolą zarobić im jak najwięcej. Wybierają bardziej ,,rozsądne” studia lub takie, do których przekonują ich najbliżsi. I tak właśnie było z Asią. Jej ówczesny chłopak Alex przekonał ją do takiego kierunku. Dziewczyna chcąc czy nie chcąc kończyła kierunek ,,Bankowość i Rachunkowość”…. Na pewno w przyszłości nie wybiorę tego kierunku :) 

Twardo stąpający po Ziemi Alex, szarmancki i bogaty Michał oraz rodzinny i skromny Manu. Zupełnie trzech różnych od siebie mężczyzn, Aśka ma w czym wybierać. Sercowe perypetie młodziutkiej dziewczyny zmuszają do wielu refleksji i otwierają oczy na wiele, niezauważalnych wcześniej spraw. Życie to nie do końca bajka, prawda? Bohaterka ucząc się na swoich błędach, zaczyna walkę ze sobą, swoim charakterem, co dla mnie stało się bardzo pozytywnym bodźcem.

Należy też wspomnieć o pozytywnych przyjaciółkach Aśki- Agacie i Karolinie, która swoją charyzmą nie raz przyprawiały mnie o uśmiech. Pomagały Aśce jak tylko mogły, przez co czasami dokładały jej malutkich kłopotów, oczywiście tych humorystycznych. Polubiłam jej już od pierwszych stron książki. Myślę, że takie przyjaciółki to prawdziwy skarb. 

Akcja rozwija się powoli, zdarzają się nieprzewidziane zwroty akcji, jednak większość lektury upływa zbyt szybko. Lektura idealna na spokojny wieczór przy ciepłej herbatce i wełnianym kocu.

"Bursztynowy anioł" to pogodna i bardzo optymistyczna historia o przygodach młodej dziewczyny, której problemy dotykają niemalże każdą kobietę, w różnym wieku. Moje serce rozgrzała już od pierwszej chwili. Jeśli szukacie szybkiej i lekkiej lektury, to ta właśnie do takich należy. 

27 komentarzy:

  1. Ja skończyłam Finanse i Rachunkowość i ... nie narzekam. Ciekawe jak sobie poradziła bohaterka, a do tego jeszcze piękny Kraków. Zapowiada się super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co za zbieg okoliczności :) Studiowanie i Kraków to musi być świetne połączenie <3

      Usuń
  2. Ech ..Juz dawno nie miałam w ręku takiej lektury."Pogodna i bardzo optymistyczna" to brzmi science fiction dla mnie. Na co dzień katuję się ciężkimi lekturami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może czasem warto sięgnąć po coś lżejszego :)

      Usuń
  3. Zapowiada się ciekawie. Z pewnością porusza uniwersalny temat jakim jest wybór odpowiedniej ścieżki życiowej, presja społeczeństwa, pieniadze itd.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie opis fabuły nie do końca przekonuje, ale może to dlatego, że rzadko sięgam po literaturę obyczajową. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem warto nie zamykać się na inne gatunki. Każdy z nas ma swoje ulubione, jednak czasem warto przerzucić się na coś innego :)

      Usuń
  5. Czasami mam problem z zakupem prezentów dla osób, które lubią ten rodzaj literatury i często szukam w internecie różnych nowości. Książka wydaje się ciekawa, a sama recenzja bardzo fajnie napisana - krótka, ale treściwa, bez zbędnych opisów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej. To takie miłe przeczytać coś, gdzie jesteś pochwalony ;)

      Usuń
  6. Ciekawa recenzja, ale klimat zupełnie nie mój. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Konkretna recenzja :) Podoba mi się :) "Bursztynowy Anioł" został kupiony już w przedsprzedaży :D Czeka na półce na odpowiedni moment. Myślę,że chwila jest bliska :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobrze jak dla mnie napisana recenzja, interesująco. Mimo, że książka nie dla mnie to chętnie ją polecę innym.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja chętnie bym przeczytała, ciekawa recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O tak - pogodna, optymistyczna, podnosząca na duchu lektura. Idealna do kubka herbaty i na długi jesienny wieczór! I wbrew pozorom, chociaż to lektura lekka i przyjemna, także inspirująca!

    OdpowiedzUsuń
  11. czytać każdy może zwłaszcza w jesienne wieczory..a po tak wspaniałej zapowiedzi pozostaje chwycić bursztynowego anioła. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdaje się , że to idealna lektura na jesienne długie wieczory :) A co do wybory studiów - też wybrałam "zdroworozsądkowo", ale wcale mi się to do niczego w życiu nie przydało. Gdybym miała decydować się po raz drugi - poszłabym jednak za głosem serca :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wolę horrory osobiście :)
    obserwuję - https://inspiracjepatrycjil.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Już dawno nie czytałam niczego "lekkiego" :) Gdyby doba mogła się rozciągnąć... :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie szukałam czegoś pogodnego, do kocyka i herbatki. A Kraków to moje ulubione miasto, więc pewnie sięgnę. Tymczasem zerknę na bloga autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Coś lekkiego i przywołującego uśmiech :]

    OdpowiedzUsuń
  17. Szczerze - zachęciłaś mnie do tej lektury

    OdpowiedzUsuń
  18. Robienie czegoś musi się opłacać, szczególnie, jeśli mówimy o zawodowych aktywnościach. W przeciwnym wypadku nie ma sensu się nimi zajmować :-) Myślę jednak, że wybór bliski sercu zawsze na dłuższą metę jest dla nas bardziej opłacalny niż wybór z rozsądku, bo trzeba iść na tę rachunkowość, bo się po niej będzie dużo zarabiać... no może i tak, ale jakim kosztem? Zarabianie na pasji przychodzi znacznie łatwiej i myślę, że zawsze jest możliwe. Ciekawa jestem tej książki, mogłaby się całkiem nieźle sprawdzić na spokojny, jesienny wieczór :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam okazję poznać Anię na żywo - wspaniała osoba :) Po książkę jednak nie sięgnę, bo to kompletnie nie moje klimaty. Czekam na kolejną odsłonę twórczości Anny :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Z naciskiem na szczęście , Blogger