Dzień ostatnich szans


"Dzień ostatnich szans" pokazuje nam, że warto docenić, to co mamy. Wcale nie musimy nic robić niczego wbrew sobie. Wręcz przeciwnie- spróbować się zatrzymać i dostrzec, że najważniejsze jest to, co jest tu i teraz. Nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć, los nie raz krzyżuje nam plany. 
Jak bardzo się pomyliłam. Rzeczy chwilowe wcale nie mają mniejszej wartości, bo w życiu nie chodzi o to, jak długo coś trwało, tylko że się wydarzyło.
Lane to bardzo ambitny oraz pilny chłopak, który ze wszystkich sił dąży do osiągnięcia  swoich wymarzonych celów. Chcę dostać się na wymarzone studia, zrobić wielką karierę. Jednak w jego idealnym planie, nie przewidział jednego- choroby, która nieoczekiwanie przejęła kontrolę nad jego całym życiem. Chłopak trafia do ośrodka położonego przy lesie- Latham House, który ma mu pomoc uporać się z objawami choroby. 
Widzisz, na tym polega sekret dobrego życia. Musisz się postarać, żeby nazbierać jak najwięcej dni, do których będziesz chciał potem wracać.
Lane na miejscu poznaje Sadie. Dziewczynę, której w Latham House udało się stworzyć swoje miejsce na ziemi. Miejsce, w którym miała grono przyjaciół, gdzie czuła się bezpiecznie. Wraz ze swoimi przyjaciółmi łamie wszelkie zasady- przemycała na teren ośrodka alkohol czy słodycze, aby choć przez chwilę poczuć się jak zwyczajna nastolatka. Po jakimś czasie Lane zaczyna dostrzegać w życiu nowe priorytety.
Jest różnica pomiędzy umieraniem, a byciem martwym. Wszyscy umieramy. Niektórzy umierają przez dziewięćdziesiąt lat, inni przez dziewiętnaście. Ale każdego ranka każdy człowiek na świecie jest jeden dzień bliżej śmierci. Każdy. Więc życie i umieranie to tak naprawdę tylko różne sposoby nazywania tego samego, jeśli się dobrze nad tym zastanowić.
Jednak wszystko dzieje się w miejscu, gdzie śmierć jest faktem, a tragedia tylko czeka na odpowiedni moment, by przerwać pozorną sielankę... Dzień ostatnich szans" to piękna książka, która wciąga już od pierwszych stron. Przeplata w sobie wiele sprzecznych emocji: miłość, przyjaźń, szczęście, smutek i strach. 

Rzeczą która mi się spodobało to to, że autorka na koniec książki szczegółowo wyjaśnia nam, skąd się wziął pomysł właśnie na taką historię, a nie inną. Fantastyczne jest też to, że w powieści to nie choroba gra pierwsze skrzypce, tylko sposób w jaki wpływa ona na zarażonych i osoby w ich najbliższym otoczeniu. 


Było to moje pierwsze spotkanie z Robyn Schneider i myślę, że nie ostanie. Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Otwarte :) 

Komentarze

  1. Zaintrygowała mnie ta książka, muszę poszukać :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie wybrane cytaty! Zachęciłaś mnie od sięgnięcia po publikację!

    OdpowiedzUsuń
  3. Już czytałam krótki opis te książki a teraz trafiłam tutaj i muszę przyznać, że nie mogę doczekać się kiedy ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mocno zaciekawiła mnie ta książka :) muszę się koniecznie za nią rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Intrygująca lektura, z przyjemnością zostawiam w pamięci na wolny czas.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie, że na końcu poznajemy genezę książki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Drugi cytat mnie kupił, pewnie zdecyduje się na przeczytani tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, żyjmy tu i teraz. Przyznam, że zaciekawiła mnie ta pozycja czytelnicza. Z przyjemnością spędziłabym wieczór z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie przeczytam te książkę, świetnie się prezentuje

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolejna pozycja na listę "do przeczytania" - dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  11. O bardzo interesująca. Chętnie ją poczytam

    OdpowiedzUsuń
  12. brzmi ciekawie :D coś dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Już przez Twojego bloga mam zapełnioną listę książek chyba do końca roku ha :)

    OdpowiedzUsuń
  14. na początku chciałam napisać "książka nie dla mnie", ale im zaczęłam czytać więcej twojej recenzji to aż się pokuszę o nią, bo jestem ciekawa fabuły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinna Cię zaintrygować, slyszałaś o niej wcześniej?

      Usuń
  15. niestety nie czytam książek :) ale jako prezent może komuś dam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Takie książki są potrzebne. Pozwalają sie zatrzymać i pomyśleć.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety nie lubię takich książek. Wolę pozycje wesołe i radosne lub takie, gdzie jest akcja i coś się dzieje. Moje ulubione pozycje literackie to również książki z kategorii sf bo lubię od czasu do czasu przenieść się z naszej starej rzeczywistości do nierealnego ale fantastycznego świata. Podziwiam autorów, że mają w głowie tyle wyobraźni by stworzyć taki świat. Podsumowując : tej książki niestety nie przeczytam bo wolę inne. Ale fajne jest poczytać o tym co podoba się innym.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

INSTAGRAM

Obserwatorzy