czwartek, sierpnia 24, 2017

Szczęściu też trzeba dopomóc!


Kto by pomyślał? Szczęściu można pomóc? No coś Ty przecież się nie da! A właśnie, że się da! Wiecie ile jest przepisów na szczęście? Tyle ilu ludzi na świecie. I to się nigdy nie zmieni. Czemu nie pielęgnujemy w sobie wytrwałości. Wszystko musimy mieć teraz, już, koniec kropka. Sama po części taka jestem i nikogo nie chcę negować. Chcę tylko powiedzieć, że szczęście nie jest przeznaczone dla wybranych. Jest ogólnodostępne.

Znacie przesądy dotyczące szczęścia? Niestety jest ich tyle, że chociaż bardzo bym chciała je wszystkie opisać nie jestem w stanie. Opisanie wszystkich to nie lada wyzwanie. Na całym świecie istnieją przeróżne, dziwne zasady. I jak dla mnie to jest genialne. Chociaż może czasem jest to troszkę zacofane, nie mądre. Co za dużo to niezdrowo, co nie? Jednak przyznaje się bez bicia, że mam kilka swoich ulubionych, które pamiętam i "praktykuje".

Jednym z ciekawszych i myślę, że znanym jest pieniążek do fontanny. Podobno trzymany pieniążek w prawej dłoni, wrzucony do fontanny przez lewę ramię spełnia marzenie. Na własnym przykładzie potwierdzam. Szczerze w to wierze i najzwyczajniej w świecie się udało! A to jeszcze nie koniec.

Co ciekawe warto czytać o regionalnych miejscach szczęścia. Na przykład w Dubrowniku jest fontanna Onufrego. Trzeba umyć lub się napić (w różnym przewodniku pisało inaczej, chyba najlepiej zrobić oba) wody wypływającej z 16 otworów. Kiedy ja byłam, działało tylko osiem ;) Oczywiście poruszamy się w zgodnie do ruchu wskazówek zegara. 

Tylko czerwony portfel! Nie ma innej opcji. U mnie działał do czasu, póki nie zakochałam się w ślicznym portfelu z Myszki Miki. Ale moja mama i babcia nadal mają czerwone portfele, bo uważają, że pieniądze się wtedy lepiej człowieka trzymają. Na brak gotówki nie narzekam :p

W Anglii to biały kot, który przetnie nam drogę wróży kłopoty. Powodzenie zapewnia głaskanie kota, a w szczególności czarnego. W Polsce jest na odwrót. A może każdy kot po prostu przynosi szczęście? 

Liczba 13. Mi zawsze przynosiła szczęście. Mając ten numerek w dzienniku uważałam, że jestem mniej odpytywana i osiągnęłam swoją najwyższą średnią, której już w życiu nie pobiję. Piątki trzysta-tego zawsze przynoszą coś pozytywnego :) Może szkoda, że zdarzają się tak rzadko.  I jest taki super śmieszny kawał... 

Blondynka mówi do blondynki:  
- Wiesz Sylwester jest w piątek.  
- Ojej aby tylko nie 13-go.

Tak więc głowa do góry. Może nie zawsze jest aż tak źle. A jak tam wasze pomysły na szczęście?

26 komentarzy:

  1. Prostym i moim zdaniem wszystko może przynosić szczęście jeśli my sami w to uwierzymy
    Pozdrawiam, Madda

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jakoś w to nie wierzę. Te rzeczy mają swoją historię i magię i jasne, że jeśli w to wierzymy to w jakiś sposób dobra passa i energia sama do nas przychodzi.Jeśli chodzi o osiągnięcie szczęścia zdecydowanie opowiadam się za wiarą, Bogiem i oczywiście ciężką pracą. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam: tekst trzeba brać pół żartem, pół serio :) Wszystko jest kwestią naszej pracy i szczęścia ale oczywiście nie zaszkodzi trochę pomóc :)

      Usuń
  3. Ja to mówię, że szczęście to stan umysłu. Sami jesteśmy za nie odpowiedzialni. Do takich zabobonów mi daleko ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma czegoś takiego, jak szczęście... jest tylko ciężka praca, pot i wytrwałość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ah ten pot w Pani wypowiedzi brzmi tak troszkę brutalnie :)

      Usuń
  5. Czasami mam wrażenie, że poczucie szczęścia zależy tylko i wyłącznie od nas oraz naszego podejścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak :) Chciałam tym tekstem pokazać, że mamy zacząć wierzyć w siebie :) Nasze szczęście zależy od nas :)

      Usuń
  6. O wrzucaniu pieniążka do fontanny słyszałam, ale nie wiedziałam że trzeba przez lewe ramię ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie szczęście to moje dzieci. Ich radość, zadowolenie, uśmiech od ucha do ucha. Drugi człowiek, pomocny, bezinteresowny. Realizacja pasji, spełnienie. Docenianie przez innych.
    Grosiki do fontanny wrzucam, czarnych kotów raczej się boję, a niby w przesądy nie wierzę ;)
    A szczęściu pomagam - poprzez działanie i szukanie najmniejszych chwil radości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak mi słów :) Widzę, że perfekcyjnie zrozumiałaś mój przekaz :)
      Pozdrawiam Cię cieplutko :)

      Usuń
  8. Pewnie, że szczęściu trzeba pomagać, wystarczy uśmiechać się do niego, pozytywnie nastawiać i przede wszystkim działać. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przede wszystkim to my spełniamy marzenia, a nie spełniają się same, ale lubię rzucać monety do fontanny, lubię wypowiadać życzenie widząc spadające gwiazdy, lubię czterolistne koniczyny. Wszystko to dodaje mi energii.

    OdpowiedzUsuń
  10. zapraszam do mnie: https://nieidealnatworzy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. ja zawsze przed egzaminami widziałam zakonnicę :P I przynosiło mi to szczęście! Klaudia J

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczęściem jest dla mnie życie według własnego projektu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię dopomagać szczęściu! Uwielbiam przebiegające czarne koty, i liczbę 13. I oczywiście mam super plany na najbliższy piątek 13tego.

    OdpowiedzUsuń
  14. Osobiście nie wierzę w zabobony, ale wierzę w Boga i Jego dobry plan dla każdego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ,,zabobony" to pojęcie względne. Wiara na pewno daje solidne fundamenty ♡

      Usuń
  15. Każdy kot daje szczęście! Aktualnie mam mnóstwo bezsensownych problemów, głownie remontowo-sprzedażowych. Natomiast dziś pokazało się wielkie światło w tunelu. Nie ma co przesadzać. Raz jest lepiej, raz gorzej i tyle :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Z naciskiem na szczęście , Blogger