sobota, września 24, 2016

CZYTAJ Z NAMI - Książka mojego dzieciństwa


Dzisiaj trzy cudowne dziewczyny opowiedzą Wam o książce jakie wzbogaciły ich szkolne lata. Na ten temat wypowiedzą się kobietki z blogów: FITNESS COOK MADAME, POLIGON DOMOWY,NA MARGINESIE . Agnieszce, Kasi i Joasi bardzo dziękuje za współpracę, a Was zachęcam do zapoznania się z postem!
Wpis powstał w ramach kampanii blogerek, należących do Klubu Książki PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ.Głównym celem akcji jest rozpowszechnienie czytelnictwa oraz poszerzenie naszych horyzontów czytelniczych.  To świetna okazja do tego, by poznać nowe blogi, osoby, które również kochają książki. Co tydzień, w sobotę, w ramach kampanii pojawia się nowy wpis, z innym hasłem przewodnim.



Moja miłość do książek pojawiła się bardzo późno. Było to na początku liceum. To właśnie wtedy wciągnęłam się na dobre w czytanie. Nie przypominam sobie aby moi rodzice mi czytali, kiedy byłam małym dzieckiem.  Sama również niechętnie sięgałam po lektury. Będąc w tematyce literatury chciałabym zaprezentować Wam moją ukochaną książkę z późnego dzieciństwa :)
ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA -  łezka w oku się kręci, gdy tylko pomyśle sobie o tej książce. Od razu wracają wspomniana z wakacji u babci. Poza przygodami Ani, urzekły mnie szczegółowe opisy natury.
Dlaczego akurat ta książka? Ponieważ piękna rudowłosa Ania, troszeczkę odzwierciedla mnie samą. Jako dziecko miałam bardzo wybujałą wyobraźnie i często postępowałam spontanicznie. Nigdy nie było wiadome co siedzi w mojej głowie. Patrząc przez pryzmat upływających lat stwierdzam, iż ta książka pozwoliła mi inaczej spojrzeć na świat.
Do dnia dzisiejszego wspominam i jestem oczarowana złotymi myślami Ani, a oto kilka z nich:
„Gdy czyta się różne smutne historie, łatwo jest sobie wyobrazić, że bohatersko stawiamy czoło trudnościom, znacznie trudniej jest poradzić sobie z nieszczęściem, które naprawdę nas dotyka”
,,Nigdy nie jest się biednym, jeśli ma się coś do kochania."
,,Na tym świecie trzeba spodziewać się dobra, być przygotowanym na zło, a przyjmować co Pan Bóg da"

Uważam, iż jest to najpiękniejsza powieść, która pokazuje nam wartości, które są najcenniejsze w życiu.  To dzięki Ani cieszę się nawet z tak małych rzeczy jak pogoda: „Taki poranek, jak dziś, sprawia, że opuszczają mnie wszystkie smutki. Rano nigdy nie zdarza mi się być na samym dnie rozpaczy. Każdy początek dnia jest inny, rano nie wiemy jeszcze, co przyniesie ze sobą rozpoczynający się dzień, tyle różnych rzeczy może się wydarzyć.”
Myślę, że to najlepsza książka jaką kiedykolwiek przeczytałam. Książka, która nas rozśmiesza, wychowuje, uczy i pomaga nam wierzyć w lepszy, piękniejszy świat.




Czytałam od zawsze. Właściwie wszystko i wszędzie. Z biblioteki znosiłam do domu całe stosy, a i tak byłam tam częstym gościem. 
Któregoś razu (miałam mniej więcej 10 lat), gdy zapasy książek stopniały, a ja leżałam chora dopadłam półkę mamy. Od zawsze zachwycałam się równym rządkiem książek z ładną dziewczynką na okładce. Dziś bym powiedziała, że okładki były takie vintage ;) Wydawały mi się magiczne. Okazało się, że również bohaterka była magiczna, a ja natychmiast zapragnęłam mieć rude włosy i równie wybujałą wyobraźnię! 
Ania z Zielonego Wzgórza stanowczo była moją pokrewną duszą. Na szczęście domowa biblioteczka zawierała osiem tomów, więc było co czytać! (a jak zabrakło to zaczęłam "Pogodę dla bogaczy" - niezły miałam rozrzut nie?)

Co prawda nie jest to książka, do której wracam, bo z zasady nie czytam dwa razy tej samej książki, ale na pewno pogłębiła moją miłość do literatury. Przeczytałam wszystkie książki tej autorki, a dwa lata później zaczęłam eksperymentować z każdym możliwym odcieniem rudego na głowie - ten szał trwał dość długo, ale nigdy nie osiągnęłam zadowalającego efektu...



Dzieciństwo jest czasem magicznym. Każda, nawet najprostsza forma zabawy, może przeistoczyć się świat cudownej wyobraźni, gdzie żadne rzeczywiste reguły nie mają znaczenia. Dziś chcę Wam opowiedzieć o takim moim świecie stworzonym dzięki książkom poznanym w dzieciństwie.
Wszystko zaczęło się ponad 20 lat temu, jak możecie sobie wyobrazić były to lata 90, gdzie zabawki były rarytasem, rozpoczęły się ferie zimowe w roku szkolnym drugiej klasy. Nie wiem jak to było u Was, ale to były jedne z pierwszych świadomych ferii szkolnych jakie pamiętam. Było zimno, wtedy zima wyglądała jak zima, był siarczysty mróz tnący po kolanach, a po 2 godzinnym szaleństwie na workach z sianem, zjeżdżaniu po śniegu i bitwach na śnieżki, każdy padał na dywan i nie miał siły się rozebrać i ponieść. Jednego z takich poranków mama włączyła telewizję do śniadania, patrzymy z bratem, a tutaj zaczyna się serial, który telewizja zaramowała specjalnie na okres ferii, a wyglądało to tak: 

Oglądaliśmy jak zaczarowani. A kiedy w czołówce usłyszałam, że jest to na podstawie powieści S.C.Lewisa na drugi dzień poprosiłam mamę i poszłyśmy do biblioteki. Wypożyczyłam wszystkie części „Opowieści z Narnii” i pokochałam tamten świat na zawsze zostawiając w nim kawałek swojej duszy.

Książki S.C.Lewisa w dzisiejszych czasach kojarzone są głównie poprzez współczesną ekranizację. 


Wygląda ona już nieco inaczej, jak na obecne czasy przystało. Ale mi w pamięci jakoś został obraz tamtego serialu nakręconego notabene w 1988 roku! Szczególnie podobała mi się Lucy, pyzowata dziewczynka, która jest lekko otyła, nikt jej nie traktuje poważnie, ja była do niej całkowicie podobna w dzieciństwie. Poza tym, ta opisana w książce scena, kiedy Lucy wchodzi do szafy, absolutnie magiczna. Moja babcia miała w sypialni taką ogromną drewnianą szafę z podwójnymi drzwiami, często wchodziliśmy tam z bratem i siedząc na pościeli udawaliśmy, że jesteśmy w Narnii i czekają na nas świetne przygody. A niedawno otrzymałam w prezencie pięknie wydane wszystkie tomy.

Znacie którąś z tych pozycji? Już niedługo post o takiej naszej książce. Dziewczynom jeszcze raz dziękuję za wspaniałą i owocną współpracę!! Jesteście Kochane.

60 komentarzy:

  1. Też lubiłam Opowieści z Narnii ;-)
    Ani z zielonego wzgórza nie podobała mi się, chyba nigdy nie przeczytałam całej w każdym razie nie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy lubi co innego. Ja akurat lubiłam obie te książki. Śmieszne jest to, że moja siostra przeczytała cała serię Ani a ja cała serie Narnii.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Moja ulubioną lekturą też jest Ania :) Przeczytałam chyba 6 tomów - potem nie mogłam dostać kolejnych, aż lektury przysłoniły mi czas na czytanie i tak to pozostawiłam - ale chętnie bym po nie sięgnęła.
    A opowieści z Narnii nie czytałam - ale znam i uwielbiam - z pewnością to nadrobię :) Muszę tylko upolować cały cykl w atrakcyjnej cenie :) Bo bardzo chciałabym mieć je na półce :)

    ps. Szkoda, że dziewczyny opisały tą samą książkę i jakoś w tej kwestii się nie zgadałyście.

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja siostra przeczytała wszystkie Anie z Zielonego Wzgórza i była zachwycona! Co do Opowieści z Narnii bardzo szybko przeczytałam i byłam zauroczona całą serią.

      Obie dziewiczy się bardzo postarały i nie miałam sumienia prosić o dodatkowy wkład pracy, który i tak był bardzo duży za co jestem ogromnie, ogromnie wdzięczna.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. wystarczyło powiedzieć ;) książek z dzieciństwa cały worek... jest o czym pisać ;)

      Usuń
    3. Nie chciałam mieszać, a wyszło naprawdę rewelacyjnie !

      Usuń
  3. Opowieści z Narnii polubiłam na studiach, zresztą tak jak Anię ;) z dzieciństwa najmilej wspominam Baśnie Andersena, a potem w Pystyni i w puszczy ;)
    świetna akcja :) gratuluję dziewczynom ;) pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam Opowieści z Narnii jak miałam 10 lat. Była to dla mnie niezapomniana przygoda !

      Usuń
  4. Też jak bym miała wskazać to padło by albo na Anię albo na Dzieci z Bullerbyn. A opowieści z Narnii nigdy nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zdecydowanie wskazałabym na Dzieci z Bullerbyn. No i może ewentualnie Martynkę :) A Narnia to jedyna fantastyka, którą przeczytałam do tej pory w całości :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Zdecydowanie ogromny wpływ na mnie miała seria o Ani z Zielonego Wzgórza i Jeżycjada :) Do dziś wspominam je z sentymentem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma jakieś książki, do której powraca z ogromnym sentymentem. Większość z tych książek to dziś już klasyka tak jak np. Ania z Zielonego Wzgórza :)

      Usuń
  6. Upodobania - wiadomo - zmieniają się z wiekiem. Jako małe dziecko uwielbiałam "Pana Maluśkiewicza i wieloryba", później wszystkie części o Mery Poppins, gdzieś po drodze był "Szatan z siódmej klasy"... Jejku kiedy to było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jak ja wspominam moje dzieciństwo to też ciężko mi zliczyć ile lektur mam już za sobą. Pozdrawiam

      Usuń
  7. Do dzisiaj kocham Anię i Narnię :)) codziennik-kobiety.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo. Do filmów i książek powracam z ogromnym sentymentem.
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. wiecie co? Po Waszym wpisie chyba z powrotem sięgnę po Anię... Chyba w tej naszej szybkiej rzeczywistości czasami warto cofnąć się do starych ideałów i mnie tego teraz bardzo potrzeba :) Dziękuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj czasami takie powtórki bardzo poprawiają Nam humor. Ja czasami kiedy mam ciężki dzień sięgam po jedno opowiadanie Martynki i uśmiech na nowo wita na mojej twarzy. Buziaki

      Usuń
  9. "Ania z Zielonego Wzgórza" właśnie zawitała w mojej głowie ! Uwielbiam tą książkę, czytałam z zapartym tchem kilka razy ! Jedna z najlepszych z czasów mojego dzieciństwa <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj moja siostra powiedziała by to samo ! Ja po przeżyciach z lekturą sama nigdy nie sięgnęłam po kolejne części rudowłosej dziewczynki. O dalszych losach Ani dowiadywałam się własnie od siostry, która streszczała mi każdy rozdział. Ania z zielonego wzgórza była jedyną lekturą jaką czytał mi tata. Jakoś język mi nie odpowiadał.

      Usuń
  10. Moja seria z dzieciństwa to Ania z Zielonego Wzgórza ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziewczyny! Super temat, świetna akcja i ciekawy wpis :D

    Książki mojego dzieciństwa?
    Zdecydowanie "Dzikuska", o której pisałam u siebie na blogu.
    Seria o Mary Poppins - uwielbiam. Chyba każde dziecko marzy o Takiej Zaczarowanej, kreatywnej guwernantce. Przeczytałam wszystkie części - mam nadzieję, że spodobają się również moim córkom.
    Wiersze Brzechwy - tak proste, wesołe, a jednocześnie niosące tyle nauki.
    "Ronja - córka zbójnika, o trudnej i dobrej przyjaźni.
    Wspomniane "Opowieści z Narnii", gdzie najważniejszą rolę gra wyobraźnia. Jest to też pozycja o dojrzewaniu do dorosłości, podejmowaniu ogromu trudnych decyzji, przeplataniu się dobra ze złem.
    Takich książek jest wiele. Każdy z nas ma wspomnienia ich dotyczące, każdy lubi do nich wracać, by choć na chwilę oderwac się od codziennego życia :)
    Dziękuję za post. Taki mały oddech "przeszłości" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jestem z dziewczyn taka dumna ! Wpis wyszedł po prostu wspaniale. Mi samej przypomniały się chwilę spędzone z ukochaną książka o przygodach dzieci z Bullerbyn ;)

      Usuń
  12. To ja dorzucę swoje trzy grosze ;) Moją kochaną książką z dzieciństwa jest 'Biały Kieł' J. Londona , a w późniejszych latach "W księżycową białą noc" W. Whartona... Duży wpływ na mnie wywarł Biały kieł, zwłaszcza, że bardzo kocham i kochałam zwierzaki wszelkiej maści. I możecie mnie zabić - ale nigdy nie lubiłam Ani z ZIelonego wzgórza, za jej niezdecydowanie co do Gilberta(?) i uważałam ją za rozmemłaną babę typową :P Tylko nie rzucajcie kamieniami! :) draVska.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie rzuca. Ja też sama Ania jako książka nieprzypadła do gustu, co innego filmy. W nich do dzisiaj jestem zakochana <3 A co do Gilberta to sama chciałabym przeżyć taką miłość. Tyle na nią czekał i nigdy nie pozwolił o sobie zapomnieć !

      Usuń
  13. Moją książką z dzieciństwa jest Piotruś Pan :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj cudowna bajka. A film to już absolutny hit. Zawsze marzyłąm o tym by choć na chwilę pobyć dojrzewającą i piękna Wendy.

      Usuń
  14. Ania wygrywa :D u mnie też była jedną z ulubionych książek :D nawet chyba przeczytałam wszystkie części i nie jestem pewna na 100% ale chyba udało mi się wszystkie skolekcjonować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja posiadam całą kolekcję jeszcze z lat 70.Osobiście nigdy jej nie przeczytałam. Za to moja siostra podobnie jak ty uwielbia przygody rudowłosej Ani.

      Usuń
  15. Ja byłam zakochana w "Małej Księżniczce" do tego stopnia, że wyblagalam u mamy by dała na imię mojej siostrze Emilka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej to bardzo urocze. Pamiętam, że oglądałam jedną z adaptacji filmowych i tytułowa bohaterka ujęła moje serce. Aż muszę sobie dokładnie przypomnieć jej historię. Pozdrawiam

      Usuń
  16. Kurczę, a ja się zaczytywałam w "Jeżycjadzie" Małgorzaty Musierowicz, serii o Tomku Alfreda Szklarskiego i serii o Panu Samochodziku Z. Nienackiego... I to mi chyba zostało - sensacyjno-przygodowo-podrozniczo-obyczajowe historie;) I miłosć do polskich autorów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jak ja przepadam za polskimi autorami. Moim ulubionym jest Ewa Nowak. Uważam,że w dzisiejszej literaturze Polacy są za mało doceniani, a są naprawdę świetni !

      Usuń
  17. dziękuję za zaproszenie i za cudowną akcję :)
    fajnie poznać nowe miejsca w sieci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuje za super wpis. Spisałyście się. Obyśmy miały okazję jeszcze pracować razem !

      Usuń
  18. Kiedyś, we wczesnej podstawówce, złożona grypą, przeczytałam dwa tomy baśni braci Grimm. W wersji normalne tj z krwią, obciętymi palcami i trupami! Ale mi się podobało! Bałam się, a nie mogłam przestać czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to musiało być przeżycie. Ja byłam na takie książki zbyt tchórzliwa !

      Usuń
  19. Moją ukochaną książką, z dzieciństwa, a w sumie serią - Ania z Zielonego Wzgórza. Czytana wielokrotnie, kartki wypadają, ale nadal dumnie stoi na półce :) Kocham i uwielbiam wracać do każdej części. Podczas czytania mam flash back :P Przypominam sobie gdzie byłam z konkretnym tomem i co widzieliśmy :)

    KRK pozdrawia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mam tak samo, często jak czytam coś drugi raz, albo jakaś przeczytana pozycja wpadnie mi w ręce od razu bierze mi się na wspominki.

      Usuń
  20. U mnie będzie to "Mały Książę" - książkę czytałam w siódmej czy w ósmej klasie podstawówki i w sumie do dzisiaj mi towarzyszy. :)

    Dziewczyny świetnie dały sobie radę, gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem z nich taka dumna <3 Ja czytałam Małego Księcia kilkakrotnie jednak dopiero niedawno odkryłem jego prawdziwe przesłanie. Aktualnie często do niej wracam !

      Usuń
  21. Odpowiedzi
    1. Oj przygody tej dziewczynki pobudziły moja wyobraźnie jak mało jaka książka. Czytałam ją jak miałam 10 lat i zakochałam się w niej !

      Usuń
  22. Też pamiętam, że jako dziecko uwielbiałam opowieści z Narnii! Filmu nigdy nie widziałam i chyba tak zostanie. Wolę mieć własne wyobrażenie o tym świecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi ekranizacja bardzo się podobała. Przeczytałam całą serię o przygodach Narnii i do dzisiaj jest to jedyna pozycja fantastyczna do jakiej zajrzałam ;)

      Usuń
  23. Opowiesci z narnii to pierwsza szkolna lektura ktora po prostu pochlonelam i wrecz sie zakochalam! <3 Wlasciwie to dzieki tej ksiazce czytalam rozne lektury i zakochalam sie rowniez "W 80 dni dookola swiata" oraz w "Zemsta" mam bardzo dobre wspomnienia z tymi ksiazkami! <3 Jednak co do Ani z Zielonego Wzgorza o matko boska nienawidzilam haha!
    Teraz jednak ubolewam bo czytam bardzo malo i mam strasznie malo czasu :c Ale zamierzam do zmienic! <3

    Versjada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet jak mam mało czasu potrafię zarwać noc. Nie wyobrażam sobie mojego życia bez czytania. :)

      Usuń
  24. Anię uwielbiam, ale przeczytałam chyba tylko 4 tomy. Za to Opowieści z Narnii nadal przede mną. Kilkukrotnie jako dziecko, brałam je z biblioteki, ale nigdy nie przeczytałam. Sama nie wiem dlaczego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja mam tak samo tylko, że z Anią. Narnię przeczytałam w całości :D

      Usuń
  25. Ania z Zielonego Wzgórza nie była moją ulubiona lekturą. Dobrze pamiętam książkę "Ten Obcy" - pierwsza literatura z miłosnym wątkiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak w mojej klasie wzbudziła nie jedne emocje ;)

      Usuń
  26. Za komuny był trochę mniejszy wybór, niż obecnie, ale nie można było narzekać - bibliotek było więcej niż dziś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama mi o tym kiedyś opowiadała. Podobno to były czasy :)

      Usuń
  27. Dla mnie dzieciństwo to "Mały Książę" oraz różne wiersze :)
    Świetny wpis! Barwo, dziewczynki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się zgadzam, wpis wyszedł fenomenalnie. Ja czytałam Małego Księcia kilkakrotnie jednak dopiero niedawno odkryłem jego prawdziwe przesłanie. Aktualnie często do niej wracam !

      Usuń
  28. Odpowiedzi
    1. To do dzisiaj moje ulubiona powieść fantastyczna. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  29. Uwielbiam Narnie, dzięki Tobie dowiedziałam się, że jest serial, który został nakręcony w roku 1988 :) Niedawno obejrzałam wszystkie odcinki. Rzeczywiście robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc jestem ogromną fanką Opowieści z Narnii, więc podobnie jak Asia mam je obejrzane już od dawna :)
      Pozdrawiam :*
      I oczywiście dziękuje za wpis!!
      Wyszedł fenomenalnie, a to wszystko dzięki wam, Tobie !

      Usuń

Copyright © 2016 Z naciskiem na szczęście , Blogger