środa, sierpnia 24, 2016

Coś nie coś z dzieciństwa.


Ostatnio postanowiłyśmy zrobić porządki w naszej skrzyni. Skrzynia jest to miejsce gdzie kiedyś zbierałyśmy wszystkie nasze zabawki, koraliki, pamiątki z wakacji. A tak naprawdę to zbierałyśmy tam wszystko. Kiedy ją otworzyłyśmy same byłyśmy w szoku ile drobiazgów mamy.
Znalazłyśmy tam wiele zabawek, które dzisiaj są już o wiele mniej popularne, jednak mają w sobie ogromną duszę. Pokaże Wam dzisiaj 10 kultowych zabawek, które na pewno miał nie jeden chłopak i dziewczyna (chociaż jedną z nich).

1. Tamagotchi Jest to taka dzisiejsza wersja „Pou” prawda?. Swoim kształtem przypomina jajko, posiadające od 3 do 5 przycisków ( najczęściej 3). Czy nie pamiętasz jak cały dzień bawiłeś się swoim zwierzątkiem: karmiłeś go, myłeś, sprzątałeś po nim itp. I nagle kiedy zostawisz go dla jednego dnia spędzonego na plaży gra zaczyna się od początku, bo twoja żyrafa umarła z wygłodzenia. My na nowo odkryłyśmy tą zabawkę będąc na Ukrainie, na jakimś mini pchełce wśród innych kultowych zabawek i od razu kupiłyśmy sobie po jednym zwierzątku :)

2. Brick
Kto kiedykolwiek nie grał w tzw. cegiełki ? Nietypowa gra logiczna, w której należało układać różne prostokąty, kwadraty w rzędach tak, aby ułożyć jak na wyższą budowlę.
Na podwórku raz na jakiś czas odbywały się zawody, kto ułoży jak wieżę z jak największej ilości klocków.  Zawsze sprawiało to taką wielką frajdę, a jeszcze jak wygrałeś!



3. Plazma (inaczej glut, bądź amoeba) 
Kto chociaż raz nie kupił go na kolonii czy zimowisko  w sklepie chińskim. A ten moment kiedy komuś glut spada prosto na piasek albo na włosy, to dopiero było dużo śmiechu. Były plazmy zwykłe, bądź tzw. pierdzioszki. Te drugie dodatkowo zawsze były w opakowaniu w kształcie ubikacji. Na jednej z kolonii, nasze wychowawczynie zabierały nam wszystkie gluty jakie tylko kupiliśmy. Było nam wtedy naprawdę przykro.

4. Laser pen (Laserowy wskaźnik celu)
Na początku dostępny tylko w kolorze czerwonym , jednak aktualnie także w zielonym, niebieskim czy ostatnio rzucił nam się w oczy nawet różowy!
Nie raz na przerwach ktoś z Twojej bandy przynosił to cudo i razem ganialiście za jedną małą wiązką. 
Albo podczas lekcji świeciliście nim nauczycielce po tablicy. Zastosowań tego przedmiotu można z pewnością znaleźć bardzo dużo. Jeżeli Ty masz jakieś, których nie wymieniłyśmy chętnie poczytam o nich w komentarzu.



5. Śpiewające magnesy (fasolki)
Nigdy nie nazwałybyśmy ich śpiewającymi, sam przyznasz, że ten dźwięk wcale nie przypomniał śpiewu. Bardziej świerszczenie czy może gwizdanie jak dla nas. Jednak pomijając dźwięk jaki wydobywa się z ich wnętrza jest to tak fajna zabawka, że od czasu do czasu chętnie się po nią sięga i podrzuca w górę. Jak dziś pamiętamy, kiedy będąc z kuzynem na wakacjach w górach kupiliśmy sobie trzy pary fasolek i to właśnie on uczył nas jak się nimi podrzuca. W końcu nasza mama zirytowana ich dźwiękiem wrzuciła całej naszej trójce magnesy w szczelinę. Nie odezwałyśmy się do Niej, dopóki w ramach rekompensaty zaprosiła nas na lody ;)

6. Bączek 
Dzisiaj jest już chyba zapomniana zabawka. A szkoda. Duży, drewniany bączek w różnorodne wzory zapewniał nam całe godziny świetnej zabawy. To ustawianie go tak, aby kręcił się jak najdłużej i wydobywał z siebie dźwięk organków, podczas kiedy my tańczymy wokół niego.

7. Diabełki (inaczej Snapersy, Pchełki)
Jest to zabawka o wiele bardziej bezpieczna niż fajerwerki, ponieważ nie wymagają użycia ognia. Latem na każdym festynie, odpuście, jarmarku można usłyszeć strzelające diabełki. Same kupowałyśmy po kilka paczek i razem z innymi rówieśnikami rzucaliśmy w przechodni, na ulice czy chodnik. Zawsze był z tego taki ubaw. Szczególnie jak ktoś zaczął piszczeć na dźwięk strzelających pchełek. Do dzisiaj jak widzimy dzieci strzelające w podobny sposób jak my, ogarnia nas taki rogal na twarzy.


8. Lalka a’la Barbie
Nieoryginalną lalkę z odpadającą głową po pierwszej wspólnej kąpieli miała każda mała dziewczynka. Osobiście miałyśmy takich kilkadziesiąt. Kupienie takiej lalki było obowiązkiem na każdym odpuście u dziadków.

9. Bierki
małe, cienkie patyczki z różnymi zakończeniami, w 4 kolorach. Do tego mała karteczka z imionami graczy oraz długopis od zapisywania ilości zdobytych ptk. Ta gra naprawdę nauczyła nas koncentracji, zręczności i trzymania nerwów na wodzy (chociaż to jeszcze do dzisiaj czasami nam nie wychodzi).



10. Ołowiane żołnierzyki
Mimo iż nie jesteśmy chłopcami, posiadałyśmy malutkie miniatury zielonych wojowników. Było to spowodowane ogromną fascynacją Baśni Hansa Christiana Andersena i opowieścią o "Dzielnym ołowianym żołnierzu". Wspaniale było je rozstawiać na schodach przy bloku i strzelać z procy kamieniami bądź gumeczkami.

To na tyle z naszych niezapomnianych zabawek dzieciństwa. Na pewno o jakiś zapomniałyśmy.

A jakie były Twoje? Może mieliście podobne albo zupełnie różne?

71 komentarzy:

  1. Miałam dokładnie takie same !!! z perspektywy czasu widzę że Tamagotchi było straszne, gdy próbowałam zasnąć mój zwierzak chciał jeść ! To było straszne ! :))
    Pozdrawiam:)
    http://true-life-from-me.blogspot.com/ Zapraszam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. My tak miałyśmy nawet dzisiaj. Jak uruchomiłam grę na nowo i tylko słychać ten dźwięk. Oj to jest straszne.!

      Usuń
  2. Właśnie stanęły mi przed oczami moje zabawki z dzieciństwa i ich sentyment do nich. Większość tutaj podanych pamiętam bardzo dobrze, a nawet bierki czy Tamagotchi gdzieś w pudełkach się jeszcze kryją. :)To były czasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas kryje się jeszcze więcej takich skarbów, te w poście to tylko niektóre z wybranych ;)

      Usuń
  3. Jesu, ja pamiętam to wszystko z dzieciństwa! :O
    http://werablogerkaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To były czasy ! Teraz przynajmniej ma się co wspominać !!

      Usuń
  4. Pamiętam wszystko oprócz "śpiewających magnesów". Do dzisiaj nie wiedziałam o ich istnieniu :P

    Pozdrawiam, Martyna
    mojfioletowykacik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to może warto wypróbować. Fajna zabawka, ale tylko jak ty masz ją w ręku. W innych wypadkach jest naprawdę irytująca.

      Usuń
  5. Wow! Jakie sentymentalne zestawienie. Gra z tetrisem moja ulubiona ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie sentymentalne zestawienie :) Moja córka ma bierki i bączka, choć nie drewnianego, a plastikowego. Ja też się nimi bawiłam, z Twojego zestawienia to jeszcze cegła z gierkami, a lalki Barbi (oryginalne) to było moje ogromne marzenie, które ziściło się, gdy byłam już prawie za duża, żeby się nimi bawić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać marzenia się spełniają. My zawsze chciałyśmy mieć całą półkę zapełnioną lalkami z bajek Disneya. ;)

      Usuń
  7. Zawsze się denerwowałam przy grze w bierki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My do dzisiaj się denerwujemy. Kiedy zawsze się starasz a przegrywasz. To straszne uczucie. Pozdrawiamy ;)

      Usuń
  8. Ach co to byly za czasy :D Najlepsze byly te Tamagotchi, ale nie bylo to takie zle wkoncu uczylo samodzielnosci... :) Teraz wszystko to mamy w smartfonach ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Pou, kotka Andżela itp. zmiotły kompletnie Tamagotchi. A szkoda, zawsze to fajna przewieszka na kluczę ;)

      Usuń
  9. Najwspanialsze czasy dzieciństwa! <3 :D
    Widzę, że miałyśmy podobne zabawki ;D świetne wspomnienia ;)

    Zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. O tak, oryginalna Barbie to było coś, miałam jedną od chrzestnych, a reszta takie barbiepodobne lalki :) Uwielbiałam się nimi bawić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też miałyśmy po jednej. Włosy miała blond z pasemkami. Potem oddałyśmy je młodszym kuzynkom ;) Pozdrawiamy

      Usuń
  11. Oj bączek zdecydowanie był moim ulubieńcem! Ojej jak miło powspominać :)) Myślę, że twój post wywołał nie tylko u mnie uśmiech na twarzy!

    Jull.pl - klik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo nam miło. Nam też pisząc ten post rogale z twarzy nie znikały. tyle fajnych wspomnień.

      Usuń
  12. jejku wieloma z tych zabawek bawiłam się kiedyś w dzieciństwie
    To były czasy a nie teraz dzieci mają lepsze telefony niż niektórzy dorośli :/
    http://ruudegirls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Wszystko zdominowało jedno małe urządzenie. Przecież to straszne.

      Usuń
  13. jakie to były świetne rzeczy ;)
    mogłabyś mi pomóc i poklikac u mnie ? marrstyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Czar wspomnień:)) bierki, bączek, tamagochi:) ale uśmiech na mojej twarzy wywolalas

    OdpowiedzUsuń
  15. Uff...czytam, czytam i aż do ósmego punktu nie wiedziałam o czym ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tamagotchi - moja ulubiona gra z dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurczę, chyba jestem nieco młodsza, bo pamiętam tylko bierki i gniotki kupowane w maszynie nad naszym polskim morzem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo na śmierć Nam wypadło ! Gniotki to było coś !

      Usuń
  18. ojej, bierki to był hit, uwielbiałam w to grać:))

    OdpowiedzUsuń
  19. Jejku, wchodząc w ten post poczułam się znowu jak mała dziewczynka, uwielbiałam tak wiele z rzeczy, które wymieniłas! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jajkuu, stare wspomnienia wracają <3

    OdpowiedzUsuń
  21. wow.... ile miłych wspomnień z dzieciństwa <3 !

    OdpowiedzUsuń
  22. Dla mnie tamagotchi to nr jeden! ❤ Uwielbiałam to i spędzałam godziny grając w to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak my. Odkąd kupiłyśmy sobie po 1 na Ukrainie to nie możemy się oderwać ;)

      Usuń
  23. Niesamowity powrót do przeszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Laser mam do dziś :)

    www.itsvividnes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też :) Wiele z tych rzeczy trzyma się z zwykłego sentymentu!

      Usuń
  25. Moja koleżanka uwielbia Tamagotchi do dziś, a ja wolę jednak Tetris'a (czyli Brick'a). Szkoda, że obecnie ciężko gdzieś dorwać takie gierki, miałabym w co grać podczas jazdy busem w korkach. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to prawda. My szukamy takich perełek na pchiełkach !

      Usuń
  26. Booże tamagotchi...każdy się o nie bił w dzieciństwie! Ja miałam też pokaźną kolekcję małych furby (które u mnie również królowały w przedszkolu) :D

    yume-hime-reviews.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja nie miałam za dużo takich zabawek. Pamiętam plazmę, lalki itp. ale rodzice raczej unikali kupowania mi takich zabawek, w zamian miałam kilka większych. Zatem jedna lalka Barbie służyła mi kilka lat i sama uczyłam się szyć do niej ubrania (dziś szyję na siebie!). Za to kolekcjonerstwo miałam we krwi, pokemony i karteczki to było dopiero coś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej zazdrościmy talentu. Dla nas maszyna to ciało obce :/

      Usuń
  28. Tamagotchi - największa zajawa z dzieciństwa. Pamiętam, że miałem jeden egzemplarz, gdzie do wyboru było kilkadziesiąt zwierzaków, a nawet dinozaur, czy człowiek. Piękne wspomnienie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas przez dom przewinęło się kilkanaście Tamagotchi. Wiecznie nam sie gdzieś gubiły ;)

      Usuń
  29. Bączek to moja ulubiona zabawka a o tamagotchi nie wspomnę. Grałam po nocach!

    OdpowiedzUsuń
  30. Tamagotchi to przedmiot moich pragnień, niestety przerastało możliwości finansowe rodziców, a później po prostu wyrosłam. Ale bączka uwielbiałam, miałam na dodatek takiego robionego przez znajomego mojego dziadka. Był nieco siermiężny, ale ulubiony!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mimo,że jesteśmy już duże a ostatnio i tak sprawiłyśmy sobie po jednym Tamagotchi. Na spełniania marzeń nigdy nie jest za późno !!

      Usuń
  31. Nie pamiętam tylko śpiewających magnesików, poza tym lista przypomniała mi czasy hm.. późniejszego dzieciństwa. Ale czytam tam wyżej, że jest ktoś kto ich nie zna, więc teraz czuję się nieco stara ;) Na szczęście z fantastycznymi wspomnieniami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdanie nie miało za zadanie kogoś obrazić :) Myślę, że po prostu między nami jest kilka lat różnicy stąd brak zainteresowania tym produktem
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  32. po bierki i pchełki sięgamy cały czas! są nieśmiertelne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. My też jak tylko dopadnie nas czas na wspominki sięgamy po nię i gramy w najlepsze przez cały wieczór.

      Usuń
  33. Dorzuciłabym gumę do skakania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo faktycznie. Ileż zabaw na podwórku opierało się właśnie na gumie do skakania.
      Pozdrawiam

      Usuń
  34. To był naprawdę genialny pomysł na post :) Już nawet zapomniałam o niektórych zabawkach. To jak gumy Donald albo Turbo :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Tamagotchi, bączek, bierki, lalka barbie :) Ale mi przypomniałaś dzieciństwo! :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ależ mi wspomniania przyniosłaś na tacy! :) Aż się rozmarzyłam! Klaudia J

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Z naciskiem na szczęście , Blogger